Fryderyki 2026 rozdane. Najwięcej emocji wzbudziła nagroda dla Comy

COMA.fot. Bartosz Kuśmierski Photography

Fryderyki 2026 rozdane. Najwięcej emocji wzbudziła nagroda dla Comy, a w dyskusjach wcale nie chodzi o to, że zespół na wyróżnienie nie zasłużył. Zaskoczony był nawet sam Piotr Rogucki."Fryderyk Festiwal to najważniejsze wydarzenie muzyczne w Polsce, celebrujące piękno i różnorodność polskiej sceny muzycznej" - czytamy na oficjalnej stronie wydarzenia. "To tu celebrujemy różnorodność i wyjątkowość polskiej sceny muzycznej: od popu i rocka, przez hip-hop, elektronikę, aż po jazz i muzykę klasyczną" - zapewniają organizatorzy. Nagrody od 31 lat przyznaje Akademia Fonograficzna, która wyróżnia artystów w ponad 30 kategoriach.Co roku najwięcej kontrowersji wzbudzają nominacje do nagrody za najlepszą płytę metalową. Od lat Fryderykom zarzuca się dokładnie te same niedopatrzenia. Zadaniem słuchaczy muzyki ekstremalnej wśród nominowanych do kategorii często brakuje artystów, którzy na tę nominację zasłużyli najbardziej. Polski metal jest znany i doceniany również za granicą, jednak reprezentacja gatunku w nominacjach do Fryderyków bywa powtarzalna i bardzo przewidywalna.Pod postami organizatorów gali co roku pojawiają się te same komentarze o zbyt wąskim postrzeganiu kategorii i braku kompetencji Akademii. Głosy, nierzadko agresywne, pełne jadu i złośliwości to efekt zaangażowania fanów, ale też ich niewiedzy. Metalowcy dużo silniej niż słuchacze innych gatunków utożsamiają się z ulubionym muzycznym nurtem, subkulturą i całą otoczką towarzyszącą przynależności do tej grupy. Brak wyróżnienia dla ulubionych zespołów biorą bardzo do siebie, jednocześnie oczekując od artystów pełnej niezależności. Poczucie ciągłego niedocenienia, odrzucenia i bagatelizowania gatunku wynika z jego historii i chociaż budzi negatywne emocje, jest jednocześnie najsilniejszym spoiwem całej subkultury.Coma odebrała Fryderyka za "najlepszy album metalowy". W szoku był nawet zespół. Osoby, które w przepełniony goryczą sposób komentują decyzje Akademii, często nie znają regulaminu Fryderyków lub zapominają o nim. Żeby otrzymać nominację do nagrody i statuetkę, trzeba zgłosić do Akademii swoją kandydaturę. Zgłoszenie może wysłać sam artysta, jego menedżer lub przedstawiciel wytwórni. Metalowe zespoły w Polsce rzadko są wydawane przez wielkie firmy, ich utwory nie są grane w dużych rozgłośniach radiowych, często zdarza się, że publikują materiały własnym sumptem. Dodatkowo artyści metalowi w Polsce (szczególnie ci, którzy wykonują najbardziej ekstremalne odmiany gatunku) to też dość specyficzna grupa, która niezbyt chętnie brata się z mainstreamem. Istnieją zespoły, które częściej zgadzają się na kompromisy, jednak wielu artystów wymienianych w komentarzach pod postami Fryderyków nigdy na gali żadnych nagród nie chciałoby się pojawić. Dlatego też do nagród w ogóle się nie zgłasza, co jest równoznaczne z tym, że takiej nominacji nigdy nie zobaczymy. I żadna w tym wina Fryderyków. Trzeba jednak przyznać, że decyzja o nagrodzeniu za najlepszą płytę metalową 2026 grupy Coma ma już więcej merytorycznych podstaw do krytykowania. Zespół Piotra Roguckiego przeżywa drugą młodość, wyprzedaje hale i dostaje zainteresowanie, na jakie zawsze zasługiwał, choć bywało z tym różnie. Grupa mimo popularności w pewnym momencie miała niemal tyle samo zwolenników, co aktywnych hejterów. Jednak bez względu na muzyczne gusta jest to jeden z najważniejszych zespołów rockowych w Polsce powstałych na przełomie wieków.I tu pojawia się problem. Coma jest grupą rockową. Dla osób, które muzyki ekstremalnej na co dzień w ogóle nie słuchają, kapela może momentami wydawać się bardzo ciężka, a nawet asłuchalna. Utworów z pierwszych płyt formacji raczej przed południem nie puściłaby żadna duża stacja radiowa. Jednak umieszczenie zespołu Piotra Roguckiego w kategorii "metal" musiało skończyć się negatywnymi komentarzami. Tym razem skierowanymi w stronę nie Comy, a Akademii. "Rok 2025 był aż tak ubogi dla metalu?", "Polska scena metalowa od lat jest światową czołówką, w ciekawych kapelach można przebierać, a na Fryderykach wjeżdża Coma. To jest na razie topka najśmieszniejszych rzeczy kulturalnych w tym roku", "Jaki wstyd", "Kpina z metalu", "W żaden sposób nie umniejszając Comie jej dorobku, to Fryderyk w kategorii metal, jak i nominacja, to dla reszty kapel nominowanych w tej kategorii, w tym prawdziwych legend metalu obecnych na sali, jest, delikatnie mówiąc, potwarzą" - czytamy w komentarzach pod postem o wygranej Comy.W kategorii "metal" do Fryderyka był także nominowany blackmetalowy Behemoth, heavymetalowa grupa Corruption, deathmetalowa Hostia i legenda polskiego heavy - Turbo. Coma w zestawieniu została określona grupą nu-metalową, co wcale nie jest aż tak bardzo na wyrost, szczególnie jeśli posłuchamy pierwszych publikacji zespołu (chociaż nadal bezpieczniej brzmi określanie muzyki grupy mianem metalu alternatywnego). Jednak mowa tutaj o albumach, które liczą sobie około dwóch dekad. Od tamtego czasu styl Comy jeszcze bardziej się złagodził i zdecydowanie odstaje od reszty nominowanych.Zdziwienia, a nawet zakłopotania nagrodą nie ukrywał nawet sam zespół. Coma była wdzięczna za wyróżnienie, jednak słowa Piotra Roguckiego dały jasno do zrozumienia, że muzycy czują się w swojej kategorii nie do końca na miejscu. - Długie lata marzyliśmy o tym, żeby dołączyć do grona polskich zespołów metalowych. Nareszcie się to stało - mówił wokalista Comy, któremu nie udało się powstrzymać śmiechu podczas przemówienia. - Zespół Corruption, Hostię, Turbo i Behemotha zapewniamy, że nagramy jakiś mocny kawałek - dodał Rogucki i został nagrodzony brawami. I ta ostatnia informacja najbardziej ucieszyła fanów artystów. Pod postem Comy o wygranej pojawiły się liczne komentarze pełne nadziei na nowy, cięższy niż dotychczas album formacji.Decyzja organizatorów dotycząca nominacji Comy w kategorii metal jest o tyle zaskakująca, że Fryderyki są przyznawane również w kategorii pop alternatywny/rock, do której łódzki zespół pasuje dużo bardziej. Co ciekawe, tegoroczna statuetka to nie pierwsze wyróżnienie grupy na Fryderykach. W 2004 roku zespół otrzymał nagrodę za najlepszy rockowy album roku za "Pierwsze wyjście z mroku". Dwa lata później formacja powtórzyła sukces i odebrała statuetkę za "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków" tym razem w kategorii najlepszy album "rock/metal". W 2009 roku Coma odebrała Fryderyka za grupę roku, najlepszego wokalistę oraz album roku w kategorii "rock". Nagrodzony statuetką w 2012 roku został także krążek Comy nazywany "Czerwonym albumem". Płyta otrzymała miano najlepszej wydanej w roku w kategorii "rock". O kontrowersyjne umieszczenie Comy w kategorii "metal" podczas ostatnich Fryderyków zapytaliśmy Związek Producentów Audio Video, w chwili publikacji artykułu nie dostaliśmy jeszcze żadnej odpowiedzi. (kultura.gazeta.pl)

Komentarze