„The Final Countdown” grupy Europe– końcowe odliczanie trwa już 40 lat

Wokalista zespołu Europe - Joey Tempest. Fot. PAP/EPA/MARCIAL GUILLEN

26 maja przypada 40. rocznica premiery albumu „The Final Countdown” (Końcowe odliczanie) – trzeciego krążka szwedzkiej formacji Europe. To właśnie z tej płyty pochodzi tytułowy singiel, z kultowym intro na syntezatorze. Początkowo, piosenka ta miała tylko budować napięcie podczas koncertów, przed wyjściem zespołu na scenę. Dopiero za namową wytwórni wydano ją jako singiel promujący płytę.Utwór, napisany przez wokalistę Joeya Tempesta, opiera się na riffie klawiszowym, który ten stworzył jeszcze na studiach, na pożyczonym od kolegi syntetyzatorze. Melodia trafiła na taśmę magnetofonową, a później na długie lata do szuflady, by wreszcie znaleźć się na trzecim albumie zespołu Europe. „Zawsze wiedziałem, że ma coś w sobie. Po prostu nie mogłem napisać piosenki wokół tego” – tłumaczył Tempest w 2016 roku w rozmowie z magazynem „Metal Hammer”.Minutowa wersja przyszłego hitu miała swoją premierę w nocnym klubie w Sztokholmie. „O północy odbywał się tam pokaz laserowy i wpadliśmy na pomysł, żeby puścić tę kasetę jako akompaniament. Basista powiedział mi, że mogłaby powstać z tego piosenka” – wspominał w rozmowie z „The Guardian” Tempest. Artysta poszedł za tym tropem. Pisząc tekst, inspirował się „Space Oddity” Davida Bowiego. Tempest był zafascynowany motywem opuszczania Ziemi i podróży w nieznane, co pasowało do brzmienia melodii.„Kiedy pierwszy raz usłyszałem to syntezatorowe intro, moja reakcja brzmiała: nie, to szaleństwo. Po prostu nie możemy tego używać. Dzięki Bogu, że mnie nie posłuchali” – dodał gitarzysta Europe, John Norum. Sukces „The Final Countdown” zdecydowanie przerósł oczekiwania muzyków. Utwór zdobył 1. miejsce na listach przebojów w aż 25 krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji. Stał się też nieoficjalnym hymnem wydarzeń sportowych. Jak wspomina Tempest, wielu mylnie sądziło, że album, z którego pochodzi singiel, był pierwszym wydawnictwem Europe.Dla Noruma, który był introwertykiem, ta nagła popularność miała słodko-gorzki smak. Co więcej, jako muzyk zakorzeniony w ciężkim brzmieniu, nienawidził wszechobecnych syntezatorów i obawiał się utraty rockowej tożsamości grupy. Nowa sytuacja zaczęła mu doskwierać na tyle, że krótko po tym globalnym sukcesie odszedł z zespołu. „Nagle znaleźliśmy się na okładkach każdego magazynu dla nastolatek. Spodnie z elastanu i bujne włosy – to po prostu nie było w moim guście” – mówił w rozmowie z „The Guardian”. Do popularności piosenki przyczynił się też teledysk. Większość materiału, który widzimy w klipie, pochodzi z dwóch koncertów zespołu w Solnahallen w Solnej, na północnych przedmieściach Sztokholmu, które odbyły się 25 i 26 maja 1986 roku. W klipie wykorzystano również ujęcia krajobrazowe ze Sztokholmu. Dynamiczny teledysk stał się hitem stacji MTV, a po latach podbił YouTube'a. Grupa Europe, jako pierwszy szwedzki zespół w historii, przekroczył miliard wyświetleń na tej platformie.W 1992 roku zespół Europe zawiesił działalność. Formacja została reaktywowana w 2004 r. i od tego czasu wydała sześć albumów. Kolejny, "Come This Madness", będzie miał premierę 25 września. 20 października Europe zagra koncert na warszawskim Torwar. Występ jest częścią jubileuszowej trasy "The Final Countdown 40th Anniversary". (PAP Life)

Komentarze